Na wstępie musze powiedzieć ze jakoś mnie tak dzisiaj na to wzięło, nie trzyma się to żadnych reguł a nawet nie ma tytułu. Po prostu takie zrozumiałe byc może tylko dla mnie natchnienie
Czasem chciałbym nie być sobą
wmieszać się w tłum i żyć jak pies
w stadzie, nie mieć własnego zdania.
Podążać za resztą, wydeptaną już drogą.
Poglądy me są zbyt silne,
zapuściły korzenie głęboko w mym sercu,
wspólna egzystencja jest nierozerwalna
Każdego życie zależy od drugiego
Nienawidzę śmieci i kurew,
takich zawsze było pełno.
Nie zwracaj na nich uwagi
bo sprowokują i zniszczą.
Stracisz to co najcenniejsze,
a tacy byli, są i będą.
Wyróżnia się - zniszczyć go!
Całe życie to walka o siebie.
Stado stara się o mą przynależność
której nigdy nie czułem.
Kroczę sam - na przełaj.
Kompana na swej drodze nie znajdę.
Dokoła tylko trupy,
Tych którzy umarli by żyć jak reszta.
Âmieciami rządzą kurwy,
stara to zasada.
Cudze poglądy i nienawiść do inności
to wartości najwyższe.
Czekam na własną śmierć w polu