Słucham: wszystko co ma nazwę rózną od ... TECHNO.... bleee
Gram na : chyba gitara ;]
Postów: 453
Panel Piwny:
Otrzymał:
69 za 47 wypowiedzi
Postawił: 178
no to pogadajmy o Âmierći-jak ją pojmujemy? nasze przemyślenia
nie wiem czy w sumie dobrze zatytułowałam temat, bo w sumie śmierc, ciężko pojąć, ale nie miałam innego pomysłu
myslę że większosć się zastanawiała nad tym tematem, np?
co się stanie po zyciu? czy cos dalej jest? kiedy mnie to spotka? w jakich okolicznościach itp itd
nieraz nawet jak się z nią ścieramy, np, ktoś bliski umiera, to ciężko przyjąć do siebie że tej osoby po prostu już nie ma
ja czasem jak jestem sama, lubię po zastanawiać się nad takimi pierdołami i wiem ze to dość cieżki temat,ale może ktoś mi odpisze
ostatnio czytałam jak śmierć jest rozumiana w rózżych religiach, tych aktualnych i dawnych
w sumie jeżeli nie miałabym wierzyć w chrześcijaństwo, to najbardziej mi podchodzi reinkarnacja, w sumie jak by się zastanowić to mogło by miec sens, ale to tlyko takie moje przemyślenia
żeby wzbogacić troche mój temat wrzucę (wiem wiem, wikipedia, ale nic innego nie znalazłam) "śmierć w religiach i wierzeniach, nie wszystkie, tylko pare, bo myśle że i tak nikomu nie będzie się chciało tego czytać
chciałam znaleźć coś ciekawszego, ale jak wpisałam 'śmierć w różnych religiach, to mi powyskakiwały same ksiązki
Cytat:
Âmierć w wierzeniach wikingów
Według wikingów istnieją dwie krainy do których możemy udać się po śmierci. Pierwszą jest pełna wszelkich przyjemności Walhalla, do której idą osoby poległe w boju, stając się einherjarami. Mają oni czekać na nadejście Ragnaroku, kiedy to staną do ostatecznego boju u boku Odyna. Drugą jest lodowaty Niflheim, w którym zabroniona jest walka (w przeciwieństwie do Walhalli, gdzie einherjarowie mogą do woli walczyć między sobą, trenując przed Ragnarokiem), a gdzie idą osoby zmarłe w sposób naturalny, bądź w wyniku choroby.
Âmierć w wierzeniach Majów i Azteków
Często składane były w tych państwach ofiary z ludzi (zwykle jeńców, lecz nie brakowało też ochotników), których śmierć była konieczna do zadowolenia bogów. Złożenie się w ofierze było zaszczytem.
Âmierć w wierzeniach Tolteków
Polega na obecności istoty "śmierci" po naszej lewej stronie na wyciagnięcie ramienia. Jest ona myśliwym wyczekującym na dobry moment wyciągnięcia nas z ciała by zapoczątkować nowe życie. Według wierzeń Tolteków trzeba ciagle pamiętać o niej i traktować ją jak swego doradcę którego możemy o wszystko się spytać.
Âmierć w hinduizmie
W hinduizmie śmierć nie jest kresem życia. Przejęta jest tu wiara w reinkarnację, czyli ponowne wcielanie się atmana (duszy). Nie musi to jednak być wcielenie w człowieka, a na przykład w zwierzę albo boga.
wiem że ta notka z wikipedii jest żałosna, ale jak ktoś m jakieś fajne źródło, albo swoje własne przemyślenia, to chętnie pogadam... hmmm, w sumie jeszcze nigdy z nikim(no nie licząc może jednego kolegi) o takich rzeczach nie rozmawiałam.. jakoś ludzie boją się tego tematu... nie wiem czemu... taki uniwersalny ponadczasowy temat no bo kazdego przecież czeka
Ostatnio edytowane przez roszpun ; 07-02-2010 o 22:57
Tak, to dosyć ciekawy temat. Zrobiłem sobie sobie herbatke i już pisze.
Wiesz roszpun, ja nie pojmuje śmierci. Fizycznie to niby proste, zatrzymanie kilku funkcji życiowych i puźniej rozkład. Ale w pewnych momentach człowiek zaczyna się zastanwiać nad sensen tego wszystkiego.
Jaki to wszystko ma sens, czy po to żyjemy żeby doświadczyć pewnej głębi uczuć, zebrać w życiu ileś tam mądrości, które będą nam gdzieś tam puźniej potrzebne, może odkryć samych siebie, albo pozwoli nam odkryć lub w pełni docenić to miejsce poza... nie wiem, może.
y...
ok, to ja rezerwuje miejsce - jutro wkleje więcej bo dzisiaj już padam.
__________________
żyjemy z nadzieją że odkryjemy dlaczego ją mamy...
Słucham: wszystko co ma nazwę rózną od ... TECHNO.... bleee
Gram na : chyba gitara ;]
Postów: 453
Panel Piwny:
Otrzymał:
69 za 47 wypowiedzi
Postawił: 178
wiesz, mnia akurat bardziej ciekawi sam moment śmierci, nieukrywam że mam tez troche na myśli samobjstwa (nie znaczy w sensie że chce zasztylecić siebie ;] choć czasem jak się zacznie gdybac) rzecz jasna też że nie jestem jakimjś tam psychologiem czy wielkim myślicielem, ale kurde, ciągnie mnie do takich tematów
dam tu przykład Dead'a i jego samobójstwo, człowiek typowo opętany myśla smierci, kiedyś sobie siadła i jakoś mnie tak napadło, co on wtedy czuł, o czym myślał, czy się bał, a może to nawet był dla niego na pewiem sposób jakiś rodzaj ekstazy, ten moment, kiedy jesteśmy juz jakby na granicy życia a śmierci, torchę chore, ale fascynujące
kiedyś zrobie coś w rodzaju komiksu, jakby jego ostatnich chwil, rzecz jasna bedą to takie w moim mniemaniu, bo tak naprawdę, nie wiem jak to u niego wygladąło,ale staram to sobie wyobrazić
hmmm wiem że moze jak ktoś to czyta puka sie w głowę, jak mozna takie bzdety pisac, ale roszpun to roszpun i musi czasem zeschizować ;] po za tym, dawno nie wrzuciłam żadnego cięższego tematu, a jakoś dzis mnie naszło na "filozofowanie" (nie wiem nawet czy dobrze odmieniłam)
w kazdym razie dziei Cruisher że odpisałes, bo myslalam juz ze ten temat pójdzie w niepamięć bez jednej odpowiedzi
Słucham: Progressive metal, black metal, death metal
Gram na : Ibanez RG 321MH, Zoom G2.1u
Postów: 293
Panel Piwny:
Otrzymał:
37 za 33 wypowiedzi
Postawił: 11
ja tam uważam, że umiera tylko ciało, a dusza szuka sobie dalej egzystencji, w innym ciele, lub błąka się w zaświatach. Często bywa również tak, że dusza powraca po kilku dniach do niby umarłego ciała. Podczas rozkopywania cmentarzy, często w trumnach znajduje się powyginane szkielety, z pękniętymi czaszkami, ze zdartymi paznokciami itd itp. Nie robię sobie jaj, tylko wymieniam różne przypadki ze świata Kiedyś nawet w mojej okolicy, podobno babka obudziła się w trumnie podczas własnego pogrzebu. Dlatego ja chcę kremację i tak ogólnie wierzę, że ileś tam lat po mojej śmierci odrodzę się jako inny człowiek. Może to dla kogoś głupie, ale to moje wyobrażenie
Tak więc jak umierać to porząnie, żeby nie obudzić się six feet under
Roszpun, rozumiem że chodzi ci bezpośrednio o moment śmierci i o to co człowieka do tego doprowadziło.
No i po raz kolejny np. taki ten twój Ded, na pewno miał jakiś powód. Myśle że był też tak jakby rozdwojony. Koleś jednocześnie niby grał w kapeli, szalał w corsepaincie i niby nie stronił od ludzi. Ale z drugiej strony po jego tekstach, tym co o nim się dowiedziałem i zobaczyłem, mam wrażenie jakby to był taka jego "oficjalny" wizerunek, a jego druga połowa była bardziej zamknięta, ciągle zastanawiał się nad tym wszystkim co się w okuł niego działo pod kontem sensu istnienia, poszukania kim naprawdę jest.
No i zdecydował tak a nie inaczej, ale jakie przemyślenia dokładnie do tego doprowadziły to nie wiem. Podobno kiedyś tam powiedział, że jest należy do leśnych demonów... Może nagle stwierdził że nie robi tego co chce, może jego psychika jakoś dziwnie się ukształtowała, nie wiem.
Myśle że póki żyjemy i jakoś sobie radzimy to powinniśmy robić to co potrafimy i pomagać innym.
Mój kumpel którego ojciec przez jakiś czas był księdzem (może was to śmieszny) zawsze mówi; "Po co odpoczywać, po śmierci się wyśpisz". No i chyba ma racje, przynajmniej w części, no bo ja tam ciągle nie mam jakiejś konkretnej wizji jak to z tym jest, a słyszałem już sporo hipotez i teorii.
No ale wracając do tematu śmierci. Tak słyszałem że człowiek przed śmiercią staje się bardziej energiczny, mimo swojego czasem tragicznego stanu. Tak jakby zbiera ostatnie siły i potem chwile przed samym faktem jakby wyemanowywuje tą energie i odchodzi.
Tak jakby nawet odejście z tego świata też było wysiłkiem.
Panzram, co masz na myśli pisząć że: "dusza szuka sobie dalej egzystencji, w innym ciele", czyli co, w innym człowieku, np. jako demon czy coś w tym stylu ?
Nawet naskrobałem coś tego tekstu, i piwo skąd się wzięło... ukłon.
A notka z wikipedii to nawet ciekawa, mi się przydała.
__________________
żyjemy z nadzieją że odkryjemy dlaczego ją mamy...
Obiecałem, że się dopiszę do tematu, więc się dopisuję
Osobiście nie sądzę, żeby po śmierci czekało nas cokolwiek. Myślę, że wraz ze śmiercią ciała umiera dusza, a celem życia powinno być zapewnienie sobie nieśmiertelności.
Już wyjaśniam ten absurd
Pamiętacia Voldemorta i jego horkruksy? Cząstki duszy umieszczone w różnych przedmiotach. Otóż uważam, że wszystko co robimy na tym świecie w jakiś sposób wyraża nas i jest odbiciem duszy. Cząstki dusz muzyków żyją w ich muzyce, pisarzy i malarzy w ich dziełach, zwykłych ludzi w ich potomkach. Każde nasze dzieło zawiera cząstkę duszy, która ma szanse przeżyć naszą śmierć. I dzięki tym cząstkom duszy żyje się dalej w świadomości ludzi, na kartach historii, w naszych potomkach.
Oczywiście mogę się mylić, ale wydaje mi się, że ten punkt widzenia jest w miarę sensowny.
Podoba mi się też punkt widzenia Tolteków, coś w tym jest. Âmierć idąca z nami krok w krok...
Ale najlepszy opis śmiercia (a raczej Âmiercia, bo to on) stworzył Terry Pratchett
z wikipedii, jeśli ktoś nie zna: (swoją drogą polecam )
Spoiler:
Âmierć – fikcyjny bohater serii książek Âwiat Dysku Terry'ego Pratchetta. Jako jedyny pojawia się w prawie wszystkich (z wyjątkiem Wolni Ciutludzie) częściach cyklu.
Wysoki szkielet z kosą, sam siebie nazywający "antropomorficzną personifikacją ludzkich wyobrażeń na swój temat" (inne antropomorficzne personifikacje to np. Wiedźmikołaj lub Wróżka Zębuszka). Przeprowadza ludzi na tamtą stronę, kosą odcinając ostatnie więzy łączące ich ze światem doczesnym. Jest dla nich widoczny tylko wtedy, gdy chce być zauważony, czyli w dość jednoznacznych okolicznościach. Jego wypowiedzi są pisane wyłącznie WIELKIMI LITERAMI (symbolizującymi głuchy i pusty głos, który trafia bezpośrednio do umysłu, a nie przez fale dźwiękowe). Istnieje poza czasem i przestrzenią.
Usiłuje zrozumieć ludzkie zachowania, co często prowadzi do katastrofy. Uwielbia koty, curry i swoją wnuczkę Susan. Podróżuje na białym koniu o imieniu Pimpuś (żywym - płonący szkielet się nie sprawdzał, ciągle zajmowała się od niego stodoła, a ze szkieletowego cały czas wypadały jakieś części i trzeba było je zbierać po drodze, co było chwilami krępujące). Âmierć jest doskonałym pszczelarzem.
W chwilach wolnych od "pracy", Âmierć przebywa w swojej Domenie. Jest to miejsce urządzone na kształt ziemskiej posiadłości, aczkolwiek wszystko spowija głęboka czerń. Mieszka tam z córką Ysabell (przybraną oczywiście) i sługą Albertem w domu, który jest większy wewnątrz niż na zewnątrz.
Jego pomocnikiem jest Âmierć Szczurów, pojawiający się m.in. w Zadziwiającym Maurycym i jego uczonych szczurach
Magowie przyzywają go podczas rytuału Ashk Ente
__________________ Yossarian zawdzięczał zdrowie ćwiczeniom fizycznym na świeżym powietrzu, pracy zespołowej i duchowi sportowemu, gdyż uciekając przed tym wszystkim odkrył po raz pierwszy szpital.
Nasze myśli to impulsy w neuronach. Kiedy umieramy, komórki naszego ciała też obumierają i siłą rzeczy impulsów nie ma co powodować ani nie mają w czym wystepować. Dlatego sądzę ze po śmierci kiedy owe impulsy przestaną przeskakiwać nasz byt po prostu sie kończy wraz z naszą świadomością.
Słucham: wszystko co ma nazwę rózną od ... TECHNO.... bleee
Gram na : chyba gitara ;]
Postów: 453
Panel Piwny:
Otrzymał:
69 za 47 wypowiedzi
Postawił: 178
a wiesz cruisher, Dead ogólnie to bardzo ciekawa dla mnie postać, skoro nawet na jego astornce tej biografii jest tyle co kot napłaka, a ludzie co z nim grali to mówia o nim tyle ze był no, dosc niexle pojechany i na tyoe zamkniety w sobie że cieżko cokolwiek o nim powiedzieć dla mnie ta postac ma to coś, no i miał onsesje na pukcie smierci ;] a dla mnie to plus xd bo lubie sobie tez na tem temat porozmyślac
podoba mi się wypowiex Pleasure to Kill xd każdy sie rozpisał a ty tylko napisałes jak to wyglada tak pod kątem naukowym xD torche mnie to zdziwiło, bo spodziewałam się w sumie po ludziach nie wiadomo jakich eposów xd ale własnie spoko, pierwszy raz widze żeby ktoś miał o tym takie zdanie
co do reinkarnacji to uważam że jest spoko, jak napisąłm wcześniej, jak bym nie wierzyła na swój sposób w Boga, to pewnie właśnie w taką wymianeeee dusz? nie wiem : czy odbrze to ujełam, choć własnie jak czytałam to o Toltekach to własnie też do mnie przemawia ;]
a o Terry'm Pratchett nie słyszałam i z chęcia przeczytałam
Wizja Panzrama jest ciekawa i do niej jestem najbardziej przekonana .
Nawet nie wierząc w siłe kierującą naszym życiem ma sie pczucie że coś tam jest dalej ,
że gdzieś tam będziemy jednak żyć . Jest wiele kultór mówiących o reinkarnacji , kto wie czy nie mają racji .
Szkoda tylko że niepamitalbyśmy "pprzedniego " wcielenia .
Jako że rozpatruje to w wersji prawdziwej ( ale tylko rozpartuje ) , to myśle że to obecne życie nie byłoby moim pierwszym ,
a co za tym idzie , zakładając że to dalej prawda -nie jsteśmy w stanie zbierać doświadczeń z poprzednich wcieleń
a szkoda bo mielibyśmy tyle informacji ...
__________________
From now on ...
Mój up nie działa ? Nie pisz do mnie PM . Zgłoś to w odpowiednim dziale !