Dżem - Muza
dzem_muza.jpg
Skład:
Maciej Balcar – śpiew, harmonijka ustna
Adam Otręba – gitara
Benedykt "Beno" Otręba – gitara basowa
Jerzy Styczyński – gitary
Janusz Borzucki – instrumenty klawiszowe, organy Hammonda
Zbigniew Szczerbiński – perkusja
Ekipa Dżemu:
Marek Gubała – realizator światła
Ryszard Kramarczyk – realizator dźwięku
Szymon Rogosz – backline
Sebastian Rudzki – transport
Gerard Urban – sklepik Dżemu
Mieczysław Zięba – backline, biuro
Leszek Martinek - menażer
Materiał zarejestrowano wiosną i latem 2010 roku w studio Polskiego Radia w Katowicach oraz Media Studio w Warszawie. Realizacja nagrań: Piotr „Dziki” Chancewicz, Krzysztof Kiczek – asystent: Media Studio. Miks: Piotr „Dziki” Chancewicz, Przemek Nowak: Media Studio
Konsultacja muzyczna: Ryszard Kramarczyk
Mastering: Leszek Kamiński
Edycja: Piotr „Falko” Rychlec
Producent muzyczny: Piotr „Dziki” Chancewicz, DżEM
Tracklista
1. Koniecznie (5:47)
2. Partyzant (5:42)
3. Ani dużo, ani mało (6:52)
4. Bujam się (6:24)
5. Wolności dni (4:57)
6. To wszystko co mam (7:27)
7. Do przodu (4:35)
8. Za to, że żyję (6:12)
9. Leci muza (9:18)
10. Nie patrz tak na mnie (5:05)
11. Strach (6:22)
12. Szara mgła (5:31)
Już jest tak długo wypatrywany. Po pierwszym przesłuchaniu wydaje się być zaskakujący i to bardzo miło. Zaciekawia w taki sposób że trzeba posłuchać jeszcze raz. Utwory są bardzo zróżnicowane stylistycznie.
Słowo muza spowszechniało w dzisiejszych czasach. Jest zwrotem określającym muzykę masową, komercyjną. Muzykę, która jest obecna na pierwszych miejscach rankingów, lecz tylko na chwilę, ponieważ zostaje wyparta przez inne podobne dźwięki o charakterze rozrywkowym.
W tym przypadku słowo to nabiera innego sensu. Można powiedzieć że, jest renesansem zapomnianego znaczenia tego słowa pochodzenia starożytnego. W „Mitologii” Parandowskiego możemy przeczytać o 9 Muzach, córkach Zeusa i Mnemosyne. Każda z nich była opiekunką danej dziedziny sztuki lub nauki.
Nie wiem co na myśli mieli członkowie zespołu. Uważam, że chodzi tutaj o jakieś natchnienie, ożywienie, pobudzające do działania czy twórczości. W każdym razie ta płyta będzie natchnieniem dla mnie.
Album zaczyna się przyjemnym, rock&rollowym utworem bardziej w stylu pana Ireneusza D. Z lekkim, dowcipnym tekstem Maćka Balcara z pozoru banalnym, ale to tylko pozory. Można usłyszeć ciekawe klawisze Borzuckieogo oraz dostrzec talenty aktorskie wokalisty. Pobudza bardzo pozytywnie i zachęca do dalszego słuchania.
Drugi utwór jest zupełnie inny. Nie wiem czemu zwrotka kojarzy mi się z Januszem Radkiem, ale to tylko moje osobiste przemyślenia. Poważny tekst charakteryzuje dużo pytań, nawiązuje tematyką do „Najemnika”. Jest jednym z wybijających się na tle całego albumu. Âwietny tekst i muzyka Zbyszka.
W trzecim utworze słychać ostrzejszą gitarę. Utwór wydaje się być weselszy od poprzedniego, z ironicznym tekstem Marka Rogaczewskiego. Podmiotowi lirycznemu zabrało czegoś „ani dużo ani mało”, ale jednak zabrakło i teraz „ świat straci mnie”, a ona się z tego śmieje. Tekst zaczyna się porównaniem nocy do kota, Rysiek też kiedyś śpiewał o tym zwierzaku. Pierwsze dźwięki przypominają miauczenie kota. Bardzo fajny, energiczny kawałek, podobają mi się powtórzenia w zwrotce.
„Bujam się” na początku trochę uspokaja i zwalnia tempo. Można się pobujać. Typowo smutny, bluesowy tekst. Dostrzegam tam elementy jakiegoś jazzu, swinga, albo czegoś podobnego, ale może przesadzam. Z czasem nabiera ekspresji. Ciekawym momentem jest apostrofa do Boga, wołanie o ratunek.
Następny jest utwór o charakterze reggae o wspomnieniach. Przyjemny, lekki i na luzie. Zaskoczeniem dla mnie jest to, że tekst napisał Robert Kasprzycki. Wokal Maćka bardzo pasuje do tej piosenki.
„To wszystko co mam” typowo „dżemowy” charakter. Piosenka nastrojowa z dobrym tekstem Maćka i muzyką Zbyszka. Zwróciła moją uwagę. Tekst „muszę się zbierać. Pozbierać się. Jeszcze jeden spróbować raz” przypomina „Modlitwę III”. Utwierdza mnie w przekonaniu, że M. Balcar ma cudowny głos.
Kolejnego utworu nie trzeba opisywać. Utwór znany, bardzo rozpoznawalny juz po pierwszym dźwięku, grany często na koncertach, z dobrymi solówkami i prostym aczkolwiek autentycznym przesłaniem. Âwietna muzyka, świetny tekst i świetny wokal. Rozpieszcza uszy.
Piosenka pod numerem ósmym wprawia w zamyślenie. Trzeba parę razy przesłuchać. Ciekawy tekst Mirosława Bocheneka. Osobiście bardzo ją lubię. Można dostrzec ciekawy bas.
„Leci muza” najdłuższy, trwający prawie 10 minut utwór. Słuchając można odlecieć. Wydaje się być bardzo złożony. Niektórym na pewno wyda się zbyt długi, ale mi się podoba. Tłumaczy tytuł albumu: „I po chwili zadumy, już każdy chce w muzie tej zakochać się” i „pewnie czeka ktoś”, aż sześć lat czekaliśmy.
„Nie patrz tak na mnie” podobno piosenka powstała podczas jednej z tras koncertowych. No i nie dziwie się, Maciek ma na pewno wiele fanek. Na płycie tekst brzmi: ”Wyczuła mnie,
Błysnął śnieg w ciemnych oczach”, a na koncertach zawsze było „Przykuła mnie błyskiem łez w ciemnych oczach” co wydaje mi się bardziej sensowne, ale to prawdopodobnie pomyłka.
Piosenka może się wydawać bardziej bliższa, bo grana już do paru lat na koncertach. Pierwszy raz usłyszałam ją na koncercie w Ropczycach w 2008 r. i od razu wpadła mi u ucho. Mimo, że nie jest zaskoczeniem, jest rewelacyjnym, dynamicznym kawałkiem z fantastycznymi riffami. Bardzo pobudza wyobraźnie, już widzę zadymioną, zaniedbaną knajpę z przygaszonym oświetleniem…
„Strach” jeden z ostrzejszych kawałków. Musze jeszcze dosłuchać.
Na koniec „Szara mgła”. Piękna, delikatna i bardzo subtelna piosenka. Słychać muzykę Bena i Jurka z nutką bluesa i fajną harmonijką. Bardzo przypomina mi Czesława Niemena. Można się rozmarzyć. Na pewno spodoba się każdej dziewczynie. Ze względu, że to ostatnia piosenka na płycie odnosi się tak jakby odo muzyki której właśnie słuchaliśmy: „jeszcze dziś byłaś obok” i szkoda mam, że trwało to tak krótko „czemu kończy się nam? Dlaczego tak z jedną chwilą giniesz jak mgła?”. Dlatego też słuchamy jeszcze raz.
Album jest wyśmienity, bardzo klimatyczny, na pewno lepszy od poprzedniego, utwory są dopracowane, ale nic dziwnego, tyle lat czekania. Oczywiście to nie jest płyta dla wszystkich, wielu nie zrozumie takiej muzyki. Według mnie to najlepsza płyta tego roku, nie tylko w Polske.
Kolega zadał mi pytanie: „to w Twojej ocenie na pewno nie jest ich najlepsza płyta?” Trudno porównywać płyty Dżemu „Najemnik”, „Cegła” czy inne z tymi nowszymi. Trudno porównywać albumy Ryśka, Jacka i Maćka. To są zupełnie inne głosy, osobowości i całkiem różne albumy. Każda z nich jest specyficzna i wyjątkowa.
"Myślę, że każda nasza płyta jest zarówno kontynuacją, jak i czymś nowym. Każdy album jest najważniejszy i najlepszy, bo inaczej byśmy go nie robili. "Muza" jest osadzona w starym klimacie Dżemu. Sięgamy do korzeni i pewnie tak już pozostanie do końca naszej działalności" mówi Beno Otręba w wywiadzie dla katowice.naszemiasto.pl
W słowniku języka polskiego wydawnictwa PWN możemy przeczytać:
„dżem – m IV, D.-u – przetwór o galaretowatej konsystencji otrzymywany przez gotowanie świeżych owoców z dodatkiem cukru.”
Mimo wszystko można się zgodzić z takim opisem, chociaż troszkę dziwnie to brzmi. Więc wytłumaczę jak rozumiem to ja. Dżem to „przetwór”, wyrażenie myśli, uczuć, odczuć, emocji o nietrwałej, subiektywnej „konsystencji”, spoistości, ponieważ każdy może odebrać te emocje inaczej. Otrzymywany poprzez łączenie w „wysokiej temperaturze”, „wrzenie” silnych, autentycznych uczuć z dodatkiem cech osobowości każdego muzyka.
Pozostaje tylko pytanie, jakiego smaku to dżem? Nie jestem pierwsza która je stawia. Muzycy w jednym z wywiadów powiedzieli o sobie: „ raczej z owoców leśnych z niedużym dodatkiem agrestu”.
Jeszcze mogę dodać do siebie, że dżem, jest stosunkowo tani i łatwo dostępny w popularnych sklepach, a sezon obejmuje cały rok.
Smacznego!