|
|
|
01-09-2010, 11:44
|
#1 (permalink)
|
|
The Evil
Zwiń / Rozwiń info
Zarejestrowany: Jan 2010
Skąd: Chełm
Słucham: http://www.lastfm.pl/user/Exbitz
Gram na : Growl
Postów: 744
Panel Piwny:
Otrzymał:
55 za 42 wypowiedzi
Postawił: 87
|
Disturbed - Asylum - [Full 2010] [Metalcore]
Disturbed... zespół, który lubię, nawet bardzo, głównie za poprzedni album, który ustawił poprzeczkę na tyle wysoko, że nie spodziewałem się, że nowy Asylum w ogóle wytrzyma z nim porównanie... Jest to typowa metalcore'owa płyta, to znaczy typowa dla tej grupy, bo trudno ją jednoznacznie zaklasyfikować. Z jednej strony mamy mocny wokal, perkusję grającą pod zagrywki i riffy na elektryku, z drugiej melodyjnośc, jaką trudno spotkać tak w obrębie gatunku, jak i w tegorocznych płytach w ogóle (a może nawet wśród płyt wydanych po świetnym Indestructible...
Największą niespodzianką na płycie jest...intro. Gdybym nie wiedział na co stać chłopaków z Disturbed, pomyślałbym, że to płyta jakiegoś lekkiego, rockowego zespołu, z dużą ilością ballad... Zanim jednak zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić, moje uszy zostały zaatakowane przez początek tytułowego Asylum, początek wręcz typowy dla...death metalu. Zanim zaczniecie się obawiać, powiem, że chodzi mi o pierwsze 5 sekund. Potem jest normalna melodyjność i chwytliwy refren - ta formuła trzyma się z powodzeniem przez całą płytę.
Następny na liście jest The Infection, utwór, który z powodzeniem mógłby trafić na Best Of Disturbed, o ile taka składanka kiedykolwiek powstanie - szybki na początku i między sekcjami wokalu, w refrenie spokojniejszy i wolniejszy... Zdecydowanie najlepszy punkt albumu.
Utwory z numerami 4-6 to typowa "łupanka" w stylu Disturbed - jest szybko, ostro i melodyjnie, więc łatwo wpadają w ucho...
The Animal, trochę inne podejście niż w poprzednich utworach, zupełnie zmieniona formuła, co jednak nie wychodzi źle, wręcz przeciwnie - przypomina trochę najlepszy utwór w ich dyskografii...Jaki ? Sami pomyślcie, skąd już to znacie...
Crucified i Serpentine nie stanowią nowości - najbardziej przypominają poprzednią płytę, zwłaszcza ten drugi. Âwietnie się tego słucha, noga sama tupie o podłogę, a włosy dziwnym sposobem znajdują się nagle wszędzie...
Utwory oznaczone jako 10-14 to według mnie najgorsza część płyty - nie przypominają poprzednich, mają mniej melodyjności, refreny nie są chwytliwe... Jakoś nie mogłem się do nich przekonać po niezłej pierwszej części płyty... Ogólnie gdyby traklista ich nie zawierała, moja ocena byłaby o oczko wyższa.
Później mamy bonus w postaci dwóch utworów live (Stricken z poprzedniej płyty i Down With The Sickness, najbardziej znany utwór grupy). Jak to bywa z wersjami na żywo, są one gorsze od tych nagranych w studiu, ale stanowią dośc ciekawe urozmaicenie...
Na koniec pozostawiłem najlepszego rodzynka, który zapewne miał zachęcić do wytrwania z płytą do końca - cóż, sprawdziło się średnio, choć w moim przypadku skutecznie. Jest to cover jednego z najpopularniejszych utworów heavymetaloych wszechczasów - mowa o Living After Midnight, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. W wykonaniu Disturbed wypada nieźle, choć nie ma mocy, którą nadali jej pierwotni twórcy z Judas Priest, riffy też są nie takie - widać, że się starają, ale nie wychodzi im to tak dobrze, jak mistrzom. Najlepszym elementem utworu jest wokal, a jako swoisty easter egg można uznać wstęp do utworu - bardziej osłuchani wiedzą o co chodzi, a ci mniej będą mieli jeszcze czas na naukę...
Reasumując: Płyta wypada nieźle, poza końcówką, która trochę psuje ogólne wrażenia. Gdyby nie ostatnie utwory, spokojnie mógłbym powiedzieć, że nie jest to płyta gorsza od Indestructible, a tak...
Ocena: 7
Ostatnio edytowane przez exbitz ; 01-09-2010 o 11:46
|
|
exbitz regeneruje siły...
|
|
08-09-2010, 02:33
|
#2 (permalink)
|
|
Pozytywnie uzależniony
Zwiń / Rozwiń info
Zarejestrowany: Aug 2010
Skąd: Rzeszów
Słucham: Melodic Death Metal
Gram na : Gitara ,(ociupinkę) bębny i przeciętny growl. I nerwy jeszcze.
Postów: 134
Panel Piwny:
Otrzymał:
19 za 14 wypowiedzi
Postawił: 15
|
A teraz wyrażę swoje straszne zdanie... Mimo, że jestem fanem Disturbed (może nie takim mega, ale lubię ich granie).
4,5/10
Intro - Da się słuchać bez bólu.
Asylum - Początek mnie rozwalił, potem dalej jest dobrze... Ale pojawia się takie małe niepokojące Deja vu... 8/10
The Infection - Pierwszy riff genialny, zwrotka mega melodyjna, tylko ten refren taki nijaki. Ale kawałek moim zdaniem najlepszy na płycie 9/10
Warrior - Deja vu atakuje - pierwszy riff bardzo przypomina Indestructible, pochwalę za to wokalistę za wyciągnięcie na zwrotce 110% agresji z głosu. Refren oczywiście melodyjny... Ale ni cholera nie chce się go nucić. Riffy poza tym pierwszym też ciniutko. 5/10
Another Way To Die - Moze nawet lepsze od The Infection... Zwrotki świetne, dobre solo i refreny. Fajnie, że perkusista stara się robić zamęt na tomach podczas refrenu... Ale ile można? Patent powtarzany w co drugim kawałku na tej płycie. Wolałbym proste, żwawe bicie na dwa. ale ogólnie kawałek bardzo fajny. 9/10
Never Again - Zwrotka totalnie bez wyrazu, refren lepiej, chociaż z pamięci nie jestem w stanie melodii wogóle przywołać. Za to sama fraza NEVER AGAIN ratuje ten kawałek - dwa słowa zaśpiewane tak, że skóra cierpnie (z roskoszy) 5/10
The Animal - Wokale totalnie gdzieś obok, śpiewane tak po prostu by były, riff słabo... 3/10
Crucified - To samo co wyżej, ale jeszcze słabiej 2/10
Serpentine - 2 dobre riffy - Pierwszy i ten ze zwrotki. Reszta znowu słabiutko. 3,5/10
My Child - Ciekawy rytmicznie, dużo fajnych bić, gorzej z riffami, a z wokalem jescze gorzej. I nie chodzi tu o śpiew jakościowo, ale o melodie... 3,5/10
Sacrifce - Dobre riffy (np. 1.10) wokal znowu cinko. 4/10
Innocent - Yeah! Podwójna stopa, dość ciekawy wokal, refren da się nucić! Riffy co prawda nie porywają, ale dają dobry podkład pod wokal. 7/10
Ishfwilf - Ciekawy kawałek, fajne wokale, pseudo - fałszywe riffy ( a nawet fałszywe, ale robią fajny klimat) Solo wymiata - nagła mega zmiana klimatu. 7/10
Leave it alone - Przeciętnie - czyli wokale nawet fajne, skandowane Leave it alone, riffy takie... nijakie, ale da się słuchać. Gdyby trafiła na jakąkolwiek inną płytę Disturbed powiedziałbym, że jeden z najsłabszych, ale tutaj daje radę. 5/10
Living Afret Midnight - Gdyby to miało powera... Jak np. Land Of Confusion. Ale tak się uparli, żeby zagrać słabo. 5/10
Kawałki Live natomiast... Tragicznie wypadli na żywo. Smutne, ale prawdziwe - Wokal na żywo jest słabiutki, a jako, że na stanie mają tylko jednego gitarzystę (co prawda dobrego)... Nie to co w studio nagrasz sobie sam tysiąc ścieżek.
Nie ma brzmienia, mocy. Tak jakby grali od niechcenia... Bo muszą zagrać koncert. 2/10
I główny zarzut - Panowi Drainmanowi (dobrze pamiętam nazwisko wokalisty?) skończyły się już praktycznie pomysły na wokale. Niemal cała płyta to jedne wielkie Deja Vu. Riffy też takie... Niektóre sa dobre, ale widać, że brakuje pomysłów.
A tak jeszcze:
Moje oceny pozostałych albumów Disturbed
Sickness - 7/10
Believe - 8/10
10.000 fists 8,5/10 - Tutaj KAżDY kawałek miał fajny pomysł na wokal!
Indestructible 7/10 - A tu już nie, ale i tak było jeszcze nie tak źle.
Także jestem zawiedziony, spodziewałem się czegoś sporo lepszego.
|
|
SolarisP regeneruje siły...
|
|
| Podoba Ci się ten temat? Kliknij ikonę poniżej! |
|
|
Tagi
|
2010, album, best of, bonus, ciekawe, cover, death, deja vu, disturbed, exbitz, full, gatunku, granie, inne, jaką, klimat, koncert, live, metalcore, mowa, nowości, pomysły, punk, płyta, płytę, płyty, ska, skóra, składanka, studio, słowa, zespół  |
| Narzędzia wątku |
Przeszukaj ten temat |
|
|
|
| Wygląd |
Wygląd liniowy
|
Zasady postowania
|
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów
HTML kod jest Wyłączony
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:50.
Powered by vBulletin® Version 3.8.7 Copyright ©2000 - 2012, vBulletin Solutions, Inc.
SEO by vBSEO 3.5.0 RC2
|