koncert byl zajebisty,ale judaszow juz nie widzialem.Exodus zniszczyl mnie,mimo ze setlista byla nadwyraz hujowa.zabraklo takich klasykow jak Bonded by blood,the toxic waltz,brain dead czy exodus.Morbidzi dopelnili dziela znisczenia,znalem prawie kazdy kawalek z setlisty,szkoda ze nie zagrali Too Extreme na ktore po cichu liczylem.
Co do supportow to Animations splynal po mnie jak woda,metalcore od jakiegos czasu nie robi na mnie najmniejszego wrazenia.Nastepnie Soulburners to kawal dobrego Rock & Rolla i moga smialo rywalizowac z AC/DC.Z dobrej strony pokazal sie Mech,po ktorym zagral Tank i bylo slychac ze klasa swiatowa,szkoda ze nie znalem zadnego kawalka wczesniej,ale na pewno przeslucham ten zespol lepiej.Vader rowniez pokazal sie z dobrej strony,a cover Slayera Raininig Blood to bylo mistrzostwo swiata.
Wszystko fajnie gdyby nie nocleg na dworcu i brak zadnej ekipy,choc przyznam ze nocowalem w gorszych warunkach.Nastepnego dnia musialem isc do roboty i myslalem ze padne ze zmeczenia.
|