Czasy papierzastych wersji książek powoli mijają i "pałeczkę" przejmują ebooki .
Coraz więcej książek jest od razu przerabiana na wersję elektroniczną .
Nawet w empiku ma ruszyć sprzedaż czytników ebooków .
Oto mała wzmianka na ten temat (w spoilerze żeby nie zaśmiecać) :
Spoiler:
Najbardziej agresywny gracz na polskim rynku księgarskim zacznie sprzedawać elektroniczny czytnik książek. Zaczyna się walka o polski rynek elektronicznych książek
Od kilku tygodni po wydawnictwach książkowych chodzą przedstawiciele kontrolowanej przez Empik spółki Virtualo zajmującej się sprzedażą w internecie cyfrowych książek.
Pokazują wydawcom czytnik marki Onyx. To niewielkie urządzenie z sześciocalowym ekranem do czytania e-książek. Tym różni się od komputerowych wyświetlaczy LCD, że wykorzystuje tzw. elektroniczny tusz. Obraz jest szary, podobny do normalnej książki. Ekran się nie błyszczy, można na nim czytać nawet w pełnym słońcu. A dzięki temu, że nie jest podświetlony, bateria wytrzyma nawet kilka tygodni.
Wizyty ludzi z Virtualo to znak, że Empik szykuje się do ostrego wejścia w segment książek elektronicznych. Chce zacząć je sprzedawać za pośrednictwem swojej witryny Empik.com. Z naszych informacji wynika, że zamierza tak jak amerykański Amazon zaoferować klientom własny czytnik.
- Prowadzimy rozmowy z różnymi dostawcami tego rodzaju sprzętu. Nie wykluczamy wprowadzenia czytnika do sprzedaży na wyłączność w Empiku - twierdzi Monika Marianowicz z Empiku.
Udziały w Virtualo Empik przejął w kwietniu. Teraz e-książki - niecałe 5 tys. pozycji, które są na witrynie Virtualo.pl - są włączane do katalogu Empik.com.
W Empik.com cyfrowe książki miałyby się pojawić na początku października. Bardziej skomplikowana jest sprawa z czytnikiem. Dziś kosztuje od 800 do 1,5 tys. zł. Empik chce, żeby kosztował ok. 500 zł. Aby to osiągnąć, trzeba złożyć ogromne zamówienie. Empik postawił na współpracę z dużą siecią niemieckich księgarni Thalia, aby kupić czytniki razem z nimi. Do aliansu z Thalią dołączyli również detaliści z trzech innych krajów europejskich. Nie wiadomo jednak, czy Chińczycy wyrobią się z produkcją przed świętami, które dla handlu są kluczowe. Dlatego Empik rozważa zamówienie czytnika - podobnego do Onyxa - na własną rękę. Kosztowałby poniżej tysiąca złotych.
Kiedy czytnik Empiku pojawi się na rynku? W nieoficjalnych rozmowach z wydawcami mowa jest o listopadzie. Czytnik miałby być główną atrakcją świątecznego katalogu firmy.
Zdaniem Bartłomieja Roszkowskiego, prezesa spółki Net Press Digital, która prowadzi e-księgarnię Nexto.pl, do tej pory w Polsce sprzedało się od 3 do 6 tys. czytników książek, nie licząc tabletów (czyli m.in. iPadów). Podobne liczby podają Andrzej Wychowaniec, Konrad Godlewski oraz Wiktor Ostrowski skupieni wokół księgarni internetowej BezKartek.pl. Z ich badania polskiego rynku wynika, że liderem jest Kindle, którego udało się sprzedać w kraju "kilka tysięcy sztuk". Spośród urządzeń, które nie są powiązane z żadną księgarnią, najbardziej popularny jest Onyx. Choć również i jego sprzedaż nie przekroczyła tysiąca sztuk.
Empik nie jest jedyną firmą, która przed świętami zamierza wprowadzić własny czytnik. Chce to zrobić również Azymut - jeden z największych dystrybutorów książek.
Przed świętami nową wersję czytnika eClicto wyposażoną w bezprzewodowy dostęp do internetu planuje zaoferować również Kolporter.
Z szacunków firmy doradczej PricewaterhouseCoopers wynika, że Polska jest najbardziej dynamicznym rynkiem książek elektronicznych w Europie Ârodkowo-Wschodniej. W tym roku ich łączna sprzedaż ma wynieść ok. 3 mln dol. (ok. 9 mln zł). Jednak w ciągu najbliższych czterech lat ma rosnąć rocznie o ok. 43 proc., aby w 2014 r. osiągnąć 12 mln dol. (ok. 36 mln zł). Barier w upowszechnieniu e-booków jest sporo. Jak twierdzą nasi rozmówcy, czytniki są drogie. Wydawnictwa muszą podpisywać dodatkowe umowy na dystrybucję książek w wersji elektronicznej i za to dodatkowo płacić. Wreszcie klientów zniechęcają nieznaczne różnice w cenie między wersją papierową i elektroniczną, np. "Zapora" Henninga Mankella w księgarni kosztuje 49,90, a w wersji elektronicznej 39,90 zł. To kwestia VAT. Na e-booki wynosi 22 proc. (VAT na papierowe - 0 proc.). Czy sprzedawcy czytników boją się planów Empiku? - Z większą uwagą niż plany konkurencji śledzimy, jak na polskim rynku przyjmie się iPad. Na czytnikach do tej pory oferowanych na rynku można właściwie tylko czytać książki. iPad daje szersze możliwości i być może to on będzie rynkowym standardem - twierdzi Maciej Topolski z Kolportera
.
Na chwile obecną zysk z takich elektronicznych książek jest raczej niewielki dla wydawców albo w ogóle żaden . Dlaczego ? Bo odkąd jest chomik czy rapidshare to nikt nie zamierza pacić za jakikolwiek tekst .
Myślę że ebooki są dobre ale nie powinny wyprzeć standardowych drukowanych wersji . No chyba że zysk z ebooków przekroczy zysk z tych zwykłych książek ale na to bym nie liczyła. Bo czasem nawet chcemy powrócić do zwykłej książki , no i jak się ładnie prezentuje na półeczce
A wy co wolicie ? Standardowa książka czy już może jej elektroniczny odpowiednik ?
__________________
From now on ...
Mój up nie działa ? Nie pisz do mnie PM . Zgłoś to w odpowiednim dziale !
Gram na : Śpiew (Czysty, growl, skrzek), gitara basowa
Postów: 1296
Panel Piwny:
Otrzymał:
165 za 122 wypowiedzi
Postawił: 56
Wiesz z jednej strony fajnie mieć taką "Analogową" książkę w domu aby poczuć dotyk, zapach farby drukarskiej, móc czytać w prawie każdej sytuacji, a nawet zapchać regały książkami. Ale ma to też swoje gorsze strony, ciężko jest czytać książkę jednocześnie jedząc, podróżując np pociągiem, PKS-em. Bo niekiedy przemieszczamy się zabierając nieraz dużo rzeczy ze sobą, i zawsze myślimy jaką książkę ze sobą zabrać aby zmieściła sie do bagażu podręcznego. I tutaj przychodzi nam już technika z pomocą bo w rozmiarze A5+ i grubością niewiele większą od popularnej baterii "paluszek" otrzymujemy podręczne urządzenie które może zmieścić się nawet w większej kieszeni, nie ubrudzimy i nie zachlapiemy go jedząc lub pijąc. Ostatnio właśnie kumplowi pomagałem wybrać jakiś prosty podręczny czytnik e-booków i zauważyłem że coraz więcej firm zaczyna robić takie urządzenia. A co do samych książek to e-book ma jedną prostą zaletę, otóż pisarz już nie musi biegać od wydawcy do wydawcy aby wydać swoją książkę. Może ominąć pośredników i umieścić ją na swojej stronie aby fan jego pisarstwa mógł ściągnąć bezpośrednio od autora płacąc nawet połowę z sumy jaka idzie na druk takiej książki. Niestety w dzisiejszych czasach ma to też swój minus, dużo ludzi umieściło by jego dzieło albo właśnie na serwerach hostingujących lub w sieci P2P. Co było by katastroficzne dla danego pisarza. Gdyż brak dochodów spowodowałby że autor nie miałby w najbliższym czasie pieniędzy na opłacenie domu, potrzeb swoich i rodziny.
__________________
"żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się smutno, gdy umrzesz."
Czytniki e-booków to świetna sprawa, na przeciętnej komórce jednaknie jest to takie wygodne, trzeba tekst konwertować i w ogóle.
Myśle że to dobry kierunek. Moim zdaniem nie ma sie też zbytnio obawiać rozpowszechniania e-książek na lewo, zawsze można wymyśleć w takim PDF'ie jakieś zabezpieczenie (np; że PDF'a można otwierać tylko na urządzeniu o jakiś konkretnym identyfikatorze, kóry może zmienić tylko jego właściciel np. na stronie wydawcy). Z resztą po co się martwić na zapas.
Oczywiście mam nadzieje że papierowe książki nie znikną nigdy, jednak czytanie zwykłej książki ma w sobie klimat. Moze my od pokoleń jesteśmy do tego przyzwyczajeni i może następne pokolenie już nie będą... ich strata.
Ciekawa jest też technologia wykonania samego wyświetlacza, podobno pojawił się jakiś e-tusz (czy coś takiego), który zmienia odcień w zależnoćci od podania odpowiedzniego napięci i dlatego prąd jest potrzebny tylko do zmiany obrazu - całkiem sprytne i oszczędne.
__________________
żyjemy z nadzieją że odkryjemy dlaczego ją mamy...
Uwielbiam 'prawdziwe' papierowe książki, które można dotknąć i powąchać- z miłości do nich poszłam zresztą na polonistykę... ale nie powiem, ebooki są bardzo przydatne zwłaszcza jeśli chodzi o trudno dostępne w Polandzie książki (Borisa Viana na przykład) albo starocie, których od dawna się nie wydaje i które trudno dorwać nawet w jakiejś bibliotece (lektury na polonistyce).
Słucham: wszystko co ma nazwę rózną od ... TECHNO.... bleee
Gram na : chyba gitara ;]
Postów: 453
Panel Piwny:
Otrzymał:
69 za 47 wypowiedzi
Postawił: 178
nawte tak nie piszcie ze czasy papierowych książek mijają, ostatnio zauważyłam że wszystko powoli schodzi na psy
co do e-book'ów nie bardzo jestem przekonana i nawet nigdy z nich nie korzystałam, nie miałam bardzo możliwości i ochoty... moze jestem trochę staroświecka ale nie wyobrażam sobie czytanie np Tolkiena z jakiegoś e-booka
wiem ze to jest oprzydatne, ale jeśli chodzi o mój przypadek, to nie wypał, nie sadze bymn potrafiła zmienić moją 'papierową orientację' na ekran ^^
__________________
Âmierć.
(Kto widział od takiego słowa zaczynać wiersz
Nie lepiej od razu
Się powiesić)
Gram na : Gitara ,(ociupinkę) bębny i przeciętny growl. I nerwy jeszcze.
Postów: 134
Panel Piwny:
Otrzymał:
19 za 14 wypowiedzi
Postawił: 15
Osobiście wolę zwykłe książki... Jakoś tak miło siąść na kibelku i rozkoszować się twórczością Terry Pratchetta. Chociaż na ostatnio zacząłem czytywać wszelakie Pdf-y odnalezione w internecie na Ipodzie... I nawet wygodne...
Wątpliwe jest aby ktokolwiek zdołał jeszcze odkryć Amerykę w temacie e-book vs papier. Zostało już tyle powiedziane, że teraz zweryfikuje to czas. Ale znając życie, zwycięży ludzka leniwa natura i popęd za gadżetami, wspomagany przez marketingowców.
Także e-booki moim zdaniem są już skazane na sukces. Ale na pewno jeszcze przez kilkadziesiąt lat na świecie pozostanie jeszcze sporo nerdów takich jak ja czytających zwykłe książki.
Ale kto wie? Może doczekam się też czasów, że w magazynach popularno naukowych będzie się propagować zwykłe książki, jako coś na co warto wydać swoje $$$?
Cóż... z jednej strony mamy "niewygodne" woluminy, które trzeba przed sobą trzymać, zazwyczaj siedząc pochylonym w niewygodnej pozycji, a taki mBook na telefonie mogę czytać jak, gdzie i kiedy chcę... To jest jedna z zalet elektronicznych książek, z drugiej strony jednak jako człowiek wychowany na papierowej twórczości, uważam, że zapach biblioteki ma w sobie to "coś"