
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych gitar na świecie jest dziełem Briana Maya i jego ojca. Budowa Red Special rozpoczęła się, gdy Brian miał 16 lat. Nie mógł pozwolić sobie na gitarę znanej marki, więc postanowił zbudować własną. Jeden z przydomków tego charakterystycznego instrumentu - "fireplace" - wziął się z faktu, iż drewno użyte do budowy gitary pochodziło z rozbiórki starego, stuletniego kominka. Nawet najdroższe customy nie mają stuletniego drewna, więc gitara Maya już miała plus do brzmienia

Co ciekawe, brzmienie Red Special okazało się tak dobre, że Brian przez praktycznie całą karierę jej używał, sporadycznie tylko zastępując ją innymi gitarami (między innymi Jacksonem RR).
Budowa gitary zajęła 18 miesięcy, a łączny koszt komponentów wyniósł ponoć zaledwie 8 funtów. Niewiele, zważywszy jej niemożliwą do oszacowania obecną wartość

Red Special wyróżnia się spośród innych gitar swoją budową. Ma krótką, zaledwie 24 calową skalę (taką samą jak Fender Jaguar), dębową podstrunnicę (pomalowaną na czarno ze znacznikami z perłowych guzików), komory rezonansowe, bardzo szeroki i gruby gryf z dużymi odstępami miedzy strunami, wbudowany przester, wreszcie nietypowo wykonany był układ elektryczny z trzema przetwornikami Burns Tri-Sonic połączonymi szeregowo, z dwoma przełącznikami dla każdego przetwornika - jeden włączał i wyłączał dany przetwornik, drugi włączał przeciwfazę. Własnoręcznie przez Briana wykonany był też mostek, którego głównym założeniem było obniżanie dźwięku o oktawę i powrót do pozycji pierwotnej bez rozstrajania gitary.
Red Special doczekała się wielu replik, jednak tylko nieliczne zyskały aprobatę Briana. Z lepszych warto wspomnieć o Burns Brian May Signature, która jednak różniła się między innymi układem komór rezonansowych, oraz o replikach wykonanych przez Andrew Guytona. Warto przy tym wspomnieć iż to właśnie Guyton był pierwszym lutnikiem, któremu dane było trzymać w rękach Red Special, gdyż po ponad 30 latach intensywnego używania pilnie wymagała ona renowacji. Przy budowie replik Guyton użył między innymi zdjęć rentgenowskich oryginału, by umiejscowić komory rezonansowe dokładnie tak jak w oryginale.