Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać tej sagi. Ostatnio sobie przypomniałem, że kiedyś miałem straszną zajawkę na filmy o Rockym... Więc postanowiłem sobie odświeżyć początki kariery Stallona (swoją drogą to brzmi dziwnie podobnie do "stallion"). Kiedyś fascynowała mnie przede wszystkim postać głównego bohatera, jego comebacki, zwycięstwa i tak dalej... Teraz jednak zwróciłem uwagę na coś innego. Te filmy pokazują jak zwykły przypadek potrafi wywrócić życie do góry nogami... I jak można wspiąć się na szczyt od zera do bohatera, by potem znowu upaść. Oczywiście historia tam przedstawiona nie jest szczególnie prawdopodobna, ale chyba można uznać, że przykład wspięcia się na szczyt, by potem spaść na dno jest w życiu widoczny...
Na koniec pozostawiam sobie to, co nadal podoba mi się najbardziej - motyw z "Eye of the Tiger":