Zespoły pierwszej fali black metalu celowo pominąłem, gdyż - tak jak słusznie zauwazyłeś - ich twórczośc ma niewiele wspólnego z norweskimi pandami :-)
Image Diamonda, Toma G. Warriora czy frontmana Bulldozera uznaję za wazną część muzyki pzrez nich tworzonej, a to dlatego, że było to coś nowego.
Każdy z nich miał swój pomysł na corpsepaint. Wykonawcy wpisujący się w drugą falę blacku wyglądają na scenie tak samo i dlatego napisałem "satanistyczna" otoczka. Jedni zrzynają wizerunek od drugich i nie jest to zbyt twórcze. O muzyce zespołów powstałych w latach 90-tych się nie wypowiem z wiadomych powodów.
Oczywiście punk pierwszej fali (Ramones, The Clash, Sex Pistols itd.) ma się nijak do muzyki chociażby Napalm Death. Miałem na myśli późniejsze rzeczy typu The Exploited czy Blag Flag (obie grupy z końca lat 70-tych).
Właśnie druga fala muzyki z anarchistycznym przesłaniem znana jest także jako hardcore punk, więc twoje wątpliwości co do mojego komentarza nie wzięły się znikąd. Nie rozwinąłem wystarczająco mojej poprzedniej wypowiedzi. Był jeszcze crust punk (warto posłuchać jednaj z czołowej kapel tego odłamu - Siege), który niektórzy nazywają protogrindem (czyli już nie punk, a jeszcze nie grindcore - forma przejściowa, połowa lat 80-tych).
Warto zauważyć, że w początkowej twórczości pierwszych kapel grindcorowych bez trudu można usłyszeć proste hc/punkowe riffy, a do dziś teksty maja zbliżoną tematykę do tej sprzed lat.
Hardcore to już osobna bajka pod względem muzycznym, choć wywodząca się z tych samych korzeni.
Myślę, ze wystarczy już tych wywodów, bo się zrobi offtop.