Przesłuchałem całego "Evangeliona" i stwierdzam, iż najlepsza płyta Behemotha (oczywiście moim zdaniem) to ich pierwsza "Sventevith". Byla to płyta głęboko prawdziwa, a szanowny Pan Nergal "śpiewał" screamem co zawsze mnie w pewien sposób poruszało.

Tamte teksty byly jak wyrwane z piekla! To mi sie podobalo.
Ale suma-sumarum "Evangelion" oczywiście jest dobra płytą.